niedziela, 22 marca 2015

Londyn ☼

Wracam do was po dłuższej przerwie ze zdjęciami i wspomnieniami z Londynu. Od 6-10 marca poleciałam do Anglii. Ogólnie zawsze bardzo chciałam zobaczyć to miasto, kiedyś tylko z powodu tych czerwonych, piętrowych autobusów i budek telefonicznych. Jednakże kiedy tam pojechałam wszystko przerosło moje oczekiwania. Ogólnie lot trwał 1h 45min. Wysiadając w Londynie na jednym z 5 lostnik, na którym było 69 stanowisk odlotu, gdzie we Wrocławiu tylko 11, a sam budynek był po prostu ogroomny. Zmierzaliśmy w strone autobusu, którym jechaliśmy do centrum ( Victoria) ok 2, 2 i pól h.  Domki faktycznie są malownicze i poustawiane szeregowo. Pierwszy raz przejechałam się metrem i jest to chyba najszybszy środek transportu w tak zatłoczonym mieście.  Miałam wykupioną karte oyester która umożliwiała poruszanie się wszystkim. Przejechałam się autobusem, metrem, pociągiem, kolejką powietrzną, tylko taksówki nie zaliczyłam. Byłam na sławnym Nothing Hill, gdzie znajduje sie biblioteka z filmu o tej samej nazwie. Odwiedziałm również dzielnice Soho ( chińską) i oglądałam w samym centrum występ ulicznych tancerzy przy największych telewimach reklamowych w europie. Ogólnie zycie w Londynie nie jest łatwe i tanie. Zaczęcie mieszania tam, opłat - jest bardzo drogie. Uczelnie ( m,in Oxford) wszystko jest drogie i ludzie zadłużają się żeby ukończyć naukę. Byłam w muzeum Histori Naturalnej, gdzie na samym wejściu stał szkielet dinozaura jak w " Noc w muzeum". Przeszłam najdroższy dom handlowy (Harrod's). Życie tam strasznie szybko pędzi, ludzie wszędzie się śpieszą.
Co do zakupów, było strasznie drogo. Na Oxford street było mnóstwo sklepów, ale nie taki sklepików tylko 3,4 piętrowe. Do Primarku nie wchodziłam bo nie chciało mi się. Ceny w River Island, czy Forever 21,Topschop to wszystko conajmniej 15 funtów. A 15 razy prawie 6 to 90 zł.... W ostatni dzien w wybranym H&M w ten dzien były wyprzedaże więc kupiłam spódniczke i croptop'a za 5funtów. Oprócz tego słynne w Ameryce Reeses, magic star i mms bo były cały sklep przeznaczony tym cukierkom ;')
Z tego co sie dowiedziałam to 1/48392 to, że greater London ma ok 12mln ludzi, a z całymi wsiami do okoła z 20mln. Jest 7 nitek metra, a teraz buduje się jeszcze jedna, najdłuższa, jak wchodzi sie do podziemia metra to wygląda to jak małe miasteczko. Jeździ 720 lini autobusowych.




(Tamiza)




(południk 0)

(Natural History Museum)

(Harrod's)


(pałac Bakingam, queen)

czwartek, 26 lutego 2015

Każdy upadek ukształtował twój charakter

Dobry wieczór wszystkim!
Jest godzina równiutko 00:00 a mnie naszła ochota do napisania notki. Zobaczymy co z tego wyjdzie.



Chyba każdy z nas popełnia błędy, czy tego chcemy czy nie. Jedni uczą się na nich szybciej, drudzy wolniej, a trzeci wcale. Chociaż mówią, że za drugim razem to juz wlasna decyzja i świadomośc tego co się robi.

Każdy z nas miał gorsze chwile, w których myślał, że jest na samym dnie. A wlasnie w takim momencie- podnosił się i był o jedno doświadczenie mądrzejszy. Mamy wzloty i upadki. Czasem coś musi się skończyć, żeby zaczęło się coś nowego. Dajmy temu szanse.

Są osoby, które tylko czekają na nasz upadek i co z tego, niech czekają, byle by sie nie doczekali. Jednakże gdybyśmy potkneli się na ich oczach to nic, oni też kiedyś upadną i zniszczy ich to 100x mocniej.

Zawsze jest coś dla kogo czy czego warto wstać i walczyć dalej. Nieważne czy to pasja, czy rodzina, przyjaciel czy jakiś przedmiot. Ej! Życie jest jedno! To ty ustalasz jak ono będzie wyglądać!

________________________________________________________________

Od jakiś dwóch tygodni miałam problem z kolanem po drobnym wypadku na treningu, ale jakoś się tym nie przejmowałam. Bolało bo bolało, myślałam, że przejdzie. Niestety do tej pory nie przestało, więc wczoraj wybrałam się do lekarza po skierowanie i sie okaże czy to zwykłe zwichnięcie czy coś poważniejszego........a ja sobie grałam i tańczyłam z tym kolanem. Można? Mozna

Tydzień temu byłam w górach, ale jakoś nie miałam czasu ani chęci do pisania notki o niczym. Dodam tylko, że było cieplutko. Pogoda była świetna, niestety w górach śnieg na całego i cała trasa to czyysty lód. Łatwo nie było ale daliśmy radę.














Do zobaczenia!




środa, 18 lutego 2015

Nikt nie jest idealny!

Cześć wam!


Perfekcja

Właściwie co to takiego? Co znaczy być " perfekcyjnym". W XXI ludzie zatracają się w swoich wartościach. Rządzi nimi chęć bycia idealnymi. A co jeżeli to wcale nie jest takie dobre? Wyobrażaliście sobie kiedyś jakby to było nie popełnić żadnego błędu? Chociaż zaczynając od dzieciństwa? Wsiąść na rower i od razu umieć jeździć, nigdy nie upaść. Powiecie " co w tym złego?!".Według mnie to była ta cała zabawa, denerwowanie się, ale to była nauka. Nauka tego, że nie da się czegoś umieć od tak. Jak juz być idealnym to też jeździć tylko wyznaczonymi ścieżkami, nie zbaczać, nie widzieć innego świata. Zawsze ładnie wyglądać, od razu potrafić pięknie mówić. Co z innymi dziećmi? Żadne z nich nie byłoby takie jak ty. A co ważniejsze- znienawidzili by cie właśnie za to!

Przechodząc pare lat dalej. Odwołując się już nie do umiejętności a do uczuć. W życiu żadnego błędu? Przecież wszyscy uczą się właśnie na nich, szybciej albo wolniej. Od tak wiedzieć co jest złe, a co dobre i iść tą ścieżką do końca życia? Mmm, nie. Nie spróbować niczego bo będzie się wiedzieć jakie są konsekwencje. A co z kontaktami z innymi ludźmi? Nie będziesz zadawać się z nikim bo nie będzie ci to potrzebne. Bo po co, skoro nie będziesz miał w tym korzyści bo robisz wszystko najlepiej. Z nikim się nie zaprzyjaźnisz bo każdy z nich będzie popełniał błędy. Oczywiście pomijając to, że cie znienawidzą za to jaka jesteś.

Może ta idealność wcale nie polega na tym, żeby wszystko robić najlepiej. Może chodzi o to, żeby rozszerzać swoje możliwości i robić to coraz lepiej. 

Perfekcja nie jest dobra,
Nikt z nas nie jest idealny.
___________________________________________________________________

Ferie lecą mi bardzo przyjemnie, chociaż śniegu brak. Na weekend planuję wyjazd w góry, bo dawno mnie tam nie było. Spotykam się z osobami, dla których nie mam normalnie czasu. Nie mam na co narzekać.

Tylko kilka zdjęć dziś bo tym razem ja stałam przed obiektywem, a jednak czuje się lepiej po drugiej stronie. 

I jeszcze piosenka, która przypomina mi, że do wakacji już coraz mniej! KLIK








A i jeszcze coś. Pamiętajcie, że kazdy komentarz zachęca mnie do dalszego pisania.
Cześć!

niedziela, 8 lutego 2015

Zimno wreszcie!

Hej wszystkim!


Wreszcie zastała nas zima! Śnieg juz troche leżał, ale było potem go nie było i tak w kółko. Teraz zapowiada się, że troche poleży. Mam nadzieje, że do moich  ferii coś z niego zostanie. Wiekszość osób nie przepada za zimą, mrozem i śniegiem, a ja to lubie. Uwielbiam dźwięk śniegu pod nogami i oblodzone drzewa. Wszystko lśni. Oprócz tego śnieg zakrywa wszystko co brzydkie i brudne. Zamiast zasyfionych ulic, parków czy miast tylko biały puch.


Piękny dzień dziś był. Ten widok jak słońce przebija się przez śnieg jest piekny :) Uwielbiam takie chwile. Ciężko uchwycić to na zdjęciu ale mm



Cały weekend spędziłam właściwie w łóżku, nie robiąc nic. Przeglądałam jakieś strony, popisałam z ludźmy i tyle. Nic ambitnego.





  Nadchodzący tydzień nie będzie łatwy, ale damy radę.
Właściwie notka z dupy, więc nic konkretnego, ale miałam ochotę właśnie dać taką notkę.







Więcej zdjęć niż czegokolwiek konkretnego. Narazie, czesc.


niedziela, 18 stycznia 2015

Początki roku


Hej! Cześć! Troche pędziłam nad początkiem tej  notki. Calkiem wypadło mi z głowy jak zacząc aby zainteresować  odbiorce. Mamy już 2 połowe stycznia i biorąc pod uwagę ten okres czasu uważam, że będzie to ciężki rok. Nauka, dyscyplina, samorealizacja jak i tez stosunki międzyludzkie nie są narazie pisane na powodzenie. Nie poddaje się i będę walczyc do ulepszenia wszystkiego, jak można tak to nazwac. 

Bardzo często jest tak, że staramy się o osobę, jesteśmy przy niej, pomagamy, doradzamy a dla tej osoby nie istniejemy. NIe raz jest tak, że wyciągamy kogos z wielkiego gówna, w które sam się w pakował tylko dlatego, żeby ta osoba nie czuła bólu. A w zamian  nie otrzymujemy chociażby słowa wdzięczności. Jest tak, że zapominamy i staramy się żyć dalej bez zbędnych problemów a wtedy pchają sie z butami spowrotem do ułożonego juz życia. Jesteśmy mili i wszystko wraca więc pozwalamy na to. Wtedy wszystko od nowa zaczyna sie układać, a potem w taki sam sposób niszczyć. Chociaz przysłowie mowi, że : Jeżeli popełniamy ten sam błąd drugi raz to już nie jest błąd a własna decyzja", to  nie jestesmy w stanie odmówić i wszystko to co zrobiła źle nie ma znaczenia bo liczy się to, że po prostu jest. To naiwne i żałosne ale prawdziwe. Zwykłe słowa wdzięczności są czyms, dzięki czemu serce bije szybciej bo jesteś doceniony. Szkoda, że czas mija i życie też. Nie ma czasu na rozdrapywanie starych ran. To uczucie co było kiedyś, to które zmarnował juz nie wróci ale ciągle pozostanie nadzieja, że sie nie zmieni i nie jest takim dupkiem jakiego zgrywa.


Jak wyszedłeś z kogoś życia bez słowa, nie wracaj od tak z milionem słow na wytłumaczenie.

+
Kupiłam dzisiaj dwie książki, jedną z nich jest " Bóg nigdy nie mruga", a drugą II cz. " Zostan jeśli kochasz", czyli " Wróć jeśli pamiętasz", Jestem bardzo ciekawa ich obu. Jak przeczytam to na pewno napisze jak mi się podobało.



Na dzisiaj to tyle, do następnego!

czwartek, 1 stycznia 2015

Welcome in 2k15!

Z związku z tym, że zaczął się rok 2015 chciałabym narzucić sobie pewne cele i plany. Wiążą się one m.in z tym blogiem i yt. Chciałabym jakoś wsiąknąć do tego internetu bo coraz bardziej mnie do tego ciągnie i tylko czekałam aż zacznie sie ten rok i wszystko zaczne od nowa, na czysto.

Uważam, że w tym roku przede wszystkim będzie panować pozytywne myślenie i dążenie do wyznaczonych celów. Nic sie samo nie zrobi, na wszystko trzeba zapracowac. Stawiając sobie poprzeczkę o jeden wyżej stawiam sobie wyzwanie i chęć wygrania go jest wielka. Oby zapał nie okazał się słomiany. Więc o to rok rewolucji i ciężkiej pracy do doskonałości! 








poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Pamięć o chorych III

Dzisiejsza notka będzie dotyczyć braku pamięci o chorych.
Bardzo często jest tak, ze jak wszystko jest z nami w porządku to mamy te bliskie osoby. Gorzej jeżeli coś zaczyna się dziać. Chce to wyjaśnić na dwóch przykładach, dla mnie bardzo znaczących.
Oni małżeństwo od prawie 40 lat, bez dzietni z powodu nie zaleznego od nich. Ona emerytowana nauczycielka, zawsze pomocna kobieta. On dobrze ułożony, czasem lubił sobie popić. Poszedł zrobić zwykłe wyniki krwi. Nikt nie sądził, że to zatrzyma go w szpitalu. Okazało się, że ma raka. Szpital w pobliżu oglosił się, ze nie mają specjalnych sprzętów do leczenia tego przypadku. Został on przewieziony do Szpitala oddalonego o 500km , jego żona razem z nim. To było poł roku męczenie się. On dowiedział się, że już nie ma szansy, że kiedykolwiek będzie mógł jeszcze jeść. Dostawal tylko i wyłącznie pokarm dożylnie. Byl to okres świąt Bożonarodzeniowych, czyli pełno jedzenia i radości. Jego marzeniem przed śmiercią było wrócić  do domu. Był to człowiek niezmiernie zadbany i dbał o perfekcyjny porządek. Ona dnień w dzień przy jego łózku, patrząc jak ktoś z kim spędziła 3/4 życia słabnie i chudnie w oczach. Mieszkała w hotelu, który nie wspominając też troche kosztował. NIkt do niego nie zadzwonił, nie zapytał jak sie trzyma. Koledzy odwrócili się, nie było nikogo, a przecież on dla wszystkich życie by poświęcił.  Po pół roku wrócili do domu. Dalej nikt go nie odwiedził, pewnie wszyscy byli by zaskoczeni, ze ktos tak moze sie zmienić. A gdzie są ci przyjaciele, którzy mieli być na zawsze? Już nie był tym samym człowiekiem, nie potrafił cieszyć sie z tych chwil, nie chciał żeby to sie tak skończyło, nie dopuszczał do siebie myśli, że to ma sie już kończyć. Po 3 tygodniach zmarł. Na pogrzebie pełno ludzi, tylko dlaczego prawie nikt z nich nie przyszedł wcześniej? Dlaczego prawie nikt z nich nie przyszedł chociażby zamienić paru słów? Przecież by sie nie zarazili... Niby pieniądze szczęścia nie dają, ale w tym przypadku bardzo to sie przydało. Bez tego nie wiadomo czy by sie to potoczyło tak samo.
Drugi przykład to coś troszke innego, mianowicie :
Nie za bogata rodzina z trójką dzieci. On ze schizofrenią zamknięty w specjalnym ośrodku, z paroma próbami samobójczymi, ona sama w domu z dziećmi, które ciągle pytają kiedy wróci tato. Całą rodzina sie odwrócila. Nikt nie zadzwonił, nie zapytał czy chociażby jej pomóc,czy nie jest jej ciężko.Odwiedzała go codziennie. Wrócił do domu, strasznie się tego obawiała, bo z jego chorobą jest to niebezpieczne. Przyszły święta, rodzina mieszkająca praktycznie za płotem nawet jej nie odwiedziła. Siedziała w tym domu sama z dziećmi patrząc w sufit. To niesamowicie trudne patrzeć jak ukochana osoba nie daje sobie rady sam ze sobą. A najgorsze jest to,  ze nie można pomóc. Dla mnie pełne podziwu jest to, że ona była  i jest z nim cały czas. Mimo to, że wszyscy sie odwrócili, że została z tym sama to dała rade. I to jest ta prawdziwa miłość. To co jest tak piękne :)
Chodzi o to, że ludzie sie boją. Boją sie tej odpowiedzialności, tego co zrobić jak na ich oczach coś sie stanie, boją sie jak mają rozmawiać z takimi ludźmi. Ale co w tym trudnego? Są dalej tacy sami i wciąż mają uczucia. Chociażby podejść i pogadać jak dotąd. Takie niby "nic" może bardzo pomóc.
Może ta notka będę troche nudna, ale dla mnie taki przekaz jest bardziej jasny niż jakieś teorie.Jest tu dużo przekazanych rzeczy, które może wyszły przypadkiem, ale mam nadzieje, ze przydatne. Dziękuje, jeżeli ktoś przeczytał i zapraszam do komentowania, i śledzenia bloga :)
Dobranoc!