Hej! Cześć! Troche pędziłam nad początkiem tej notki. Calkiem wypadło mi z głowy jak zacząc aby zainteresować odbiorce. Mamy już 2 połowe stycznia i biorąc pod uwagę ten okres czasu uważam, że będzie to ciężki rok. Nauka, dyscyplina, samorealizacja jak i tez stosunki międzyludzkie nie są narazie pisane na powodzenie. Nie poddaje się i będę walczyc do ulepszenia wszystkiego, jak można tak to nazwac.
Bardzo często jest tak, że staramy się o osobę, jesteśmy przy niej, pomagamy, doradzamy a dla tej osoby nie istniejemy. NIe raz jest tak, że wyciągamy kogos z wielkiego gówna, w które sam się w pakował tylko dlatego, żeby ta osoba nie czuła bólu. A w zamian nie otrzymujemy chociażby słowa wdzięczności. Jest tak, że zapominamy i staramy się żyć dalej bez zbędnych problemów a wtedy pchają sie z butami spowrotem do ułożonego juz życia. Jesteśmy mili i wszystko wraca więc pozwalamy na to. Wtedy wszystko od nowa zaczyna sie układać, a potem w taki sam sposób niszczyć. Chociaz przysłowie mowi, że : Jeżeli popełniamy ten sam błąd drugi raz to już nie jest błąd a własna decyzja", to nie jestesmy w stanie odmówić i wszystko to co zrobiła źle nie ma znaczenia bo liczy się to, że po prostu jest. To naiwne i żałosne ale prawdziwe. Zwykłe słowa wdzięczności są czyms, dzięki czemu serce bije szybciej bo jesteś doceniony. Szkoda, że czas mija i życie też. Nie ma czasu na rozdrapywanie starych ran. To uczucie co było kiedyś, to które zmarnował juz nie wróci ale ciągle pozostanie nadzieja, że sie nie zmieni i nie jest takim dupkiem jakiego zgrywa.
Jak wyszedłeś z kogoś życia bez słowa, nie wracaj od tak z milionem słow na wytłumaczenie.
+
Kupiłam dzisiaj dwie książki, jedną z nich jest " Bóg nigdy nie mruga", a drugą II cz. " Zostan jeśli kochasz", czyli " Wróć jeśli pamiętasz", Jestem bardzo ciekawa ich obu. Jak przeczytam to na pewno napisze jak mi się podobało.
Na dzisiaj to tyle, do następnego!