poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Pamięć o chorych III

Dzisiejsza notka będzie dotyczyć braku pamięci o chorych.
Bardzo często jest tak, ze jak wszystko jest z nami w porządku to mamy te bliskie osoby. Gorzej jeżeli coś zaczyna się dziać. Chce to wyjaśnić na dwóch przykładach, dla mnie bardzo znaczących.
Oni małżeństwo od prawie 40 lat, bez dzietni z powodu nie zaleznego od nich. Ona emerytowana nauczycielka, zawsze pomocna kobieta. On dobrze ułożony, czasem lubił sobie popić. Poszedł zrobić zwykłe wyniki krwi. Nikt nie sądził, że to zatrzyma go w szpitalu. Okazało się, że ma raka. Szpital w pobliżu oglosił się, ze nie mają specjalnych sprzętów do leczenia tego przypadku. Został on przewieziony do Szpitala oddalonego o 500km , jego żona razem z nim. To było poł roku męczenie się. On dowiedział się, że już nie ma szansy, że kiedykolwiek będzie mógł jeszcze jeść. Dostawal tylko i wyłącznie pokarm dożylnie. Byl to okres świąt Bożonarodzeniowych, czyli pełno jedzenia i radości. Jego marzeniem przed śmiercią było wrócić  do domu. Był to człowiek niezmiernie zadbany i dbał o perfekcyjny porządek. Ona dnień w dzień przy jego łózku, patrząc jak ktoś z kim spędziła 3/4 życia słabnie i chudnie w oczach. Mieszkała w hotelu, który nie wspominając też troche kosztował. NIkt do niego nie zadzwonił, nie zapytał jak sie trzyma. Koledzy odwrócili się, nie było nikogo, a przecież on dla wszystkich życie by poświęcił.  Po pół roku wrócili do domu. Dalej nikt go nie odwiedził, pewnie wszyscy byli by zaskoczeni, ze ktos tak moze sie zmienić. A gdzie są ci przyjaciele, którzy mieli być na zawsze? Już nie był tym samym człowiekiem, nie potrafił cieszyć sie z tych chwil, nie chciał żeby to sie tak skończyło, nie dopuszczał do siebie myśli, że to ma sie już kończyć. Po 3 tygodniach zmarł. Na pogrzebie pełno ludzi, tylko dlaczego prawie nikt z nich nie przyszedł wcześniej? Dlaczego prawie nikt z nich nie przyszedł chociażby zamienić paru słów? Przecież by sie nie zarazili... Niby pieniądze szczęścia nie dają, ale w tym przypadku bardzo to sie przydało. Bez tego nie wiadomo czy by sie to potoczyło tak samo.
Drugi przykład to coś troszke innego, mianowicie :
Nie za bogata rodzina z trójką dzieci. On ze schizofrenią zamknięty w specjalnym ośrodku, z paroma próbami samobójczymi, ona sama w domu z dziećmi, które ciągle pytają kiedy wróci tato. Całą rodzina sie odwrócila. Nikt nie zadzwonił, nie zapytał czy chociażby jej pomóc,czy nie jest jej ciężko.Odwiedzała go codziennie. Wrócił do domu, strasznie się tego obawiała, bo z jego chorobą jest to niebezpieczne. Przyszły święta, rodzina mieszkająca praktycznie za płotem nawet jej nie odwiedziła. Siedziała w tym domu sama z dziećmi patrząc w sufit. To niesamowicie trudne patrzeć jak ukochana osoba nie daje sobie rady sam ze sobą. A najgorsze jest to,  ze nie można pomóc. Dla mnie pełne podziwu jest to, że ona była  i jest z nim cały czas. Mimo to, że wszyscy sie odwrócili, że została z tym sama to dała rade. I to jest ta prawdziwa miłość. To co jest tak piękne :)
Chodzi o to, że ludzie sie boją. Boją sie tej odpowiedzialności, tego co zrobić jak na ich oczach coś sie stanie, boją sie jak mają rozmawiać z takimi ludźmi. Ale co w tym trudnego? Są dalej tacy sami i wciąż mają uczucia. Chociażby podejść i pogadać jak dotąd. Takie niby "nic" może bardzo pomóc.
Może ta notka będę troche nudna, ale dla mnie taki przekaz jest bardziej jasny niż jakieś teorie.Jest tu dużo przekazanych rzeczy, które może wyszły przypadkiem, ale mam nadzieje, ze przydatne. Dziękuje, jeżeli ktoś przeczytał i zapraszam do komentowania, i śledzenia bloga :)
Dobranoc!

sobota, 19 kwietnia 2014

Tolerancja - tak o nią trudno II

Na pewno spotkało cię, albo byłeś świadkiem czegoś typu " nie lubię go, bo..." no własnie, bo? Bo słucha innej muzyki niż ja? Bo ma inny kolor skóry? Bo nie ma pełnej rodziny? Bo nie stać go na niektóre rzeczy? Bo ma inny kolor włosów? To jest bardzo częste- brak tolerancji. To coś co niszczy nas nawzajem. Zastanawiałeś się czy twoje słowa ranią? Jeżeli powiesz komuś " jesteś gruba" to może ją to zniszczyć, bo wcale nie jest tak, że to zawsze zalezy od tej osoby. Są tysiące możliwości dlaczego taka jest a nie inna. Jeżeli powiesz komuś "masz krzywy nos" może to zapamiętać do końca życia i wydawać tysiące pieniędzy na operacje plastyczne, żeby się komuś spodobać. To są proste przykłady, a takie wcale nie tak rzadko wypowiadamy rzeczy tego typu. Może warto się zastanowić czy nad niektórymi rzeczami możemy zapanować. Czy zależy od ciebie twoj kolor skóry, czy włosów? Czy zalezy od ciebie stan portfela rodziców? Czy zalezy od ciebie twoja orientacja? Odpowiedź brzmi NIE. My ludzie nie zdajemy sobie z tego sprawy. Szybko zauważamy wady u innych, u siebie nie. 
Co ci przeszkadza, że ktoś kocha osobę tej samej płci? Nie uważasz, ze gdyby było tak, że nie widziałbyś ani nie słyszał osoby którą poznajesz to nie wiedziałbyś jakiej jest ona płci. I potrafiłbyś sie zakochać. Jesteśmy duszami, ciało to tylko ozdoba. Fakt -  nie musi ci sie to podobać, nie musisz lubić na to patrzeć, ale toleruj to. Ten człowiek nic nie zawinił, po prostu stara sie być szczęśliwy. 
Nie raz osoba biedniejsza może być o wiele szczęśliwsza, niż ktoś co ma wszystko. Dlatego, ze potrafi docenić nawet drobne rzeczy. Potrafi cieszyć się z małych chwil, ze szczęścia innych. Takie osoby zazwyczaj oddają wszystko co mają, zeby KTOŚ był szczęśliwy. Czy to ich wina, że nie są aż tak zamożni jak ty? 
Co przeszkadza ci taki człowiek innego koloru skóry? Jest taki sam jaki każdy inny, ma uczucia, rozum. To niby takie dziwne, że widzisz kogoś innego? 
Wszystko jest dla ciebie dziwne, co nie takie same jak twoje. Jeżeli ktoś wyróznia się chociaż drobną rzeczą jest inny i jest nietolerowany. Dlaczego? Bo szukasz ideału. Czy znajdziesz? Sam nim nie jesteś. 
Ja zawsze zanim coś powiem to wyobrażam sobie siebie na miejscu tej osoby i jak ja bym sie czuła. Jakbym się czuła, gdybym została tak wyśmiana, jak bardzo zniszczyło by mnie to psychicznie. Może odbieram to tak, bo psychika dała mi o sobie znać.
NIe dasz rady zmienić całego świata, ale wystarczy, ze ty sie zmienisz i będziesz widział ten świat inaczej.

W tej notce padło strasznie dużo pytań, sam sobie na nie odpowiedz... może to coś zmieni :)
To jest moje zdanie na ten temat. 


Trzeba coś ze sobą zrobić! I

Zaczynam kolejną przygodę z blogowaniem! Było już ich bardzo dużo, więc może warto to powtórzyć. Może zacznijmy co chciałabym pisać na tym blogu, mianowicie moje zdanie na temat danych rzeczy. Nie chce obiecywać, że będę dodawać regularnie posty, bo wiem, ze to sie nie sprawdza. Dla mnie ma to być przyjemnosć a  nie obowiązek. Będę dodawała coś tutaj jeżeli akurat będę miała ochotę, a nie z przymusu :)
Chyba nie przydadzą wam się jakies informacje o mnie, uważam, że to zbędne. 
Mam nadzieje, że ktoś poświęci chwilkę i przeczyta co to będę tu pisać.
Jeszcze parę portali, na których mozna mnie znaleźć. :)
No i zapraszam! 

+ snapchat wh4tth3